Blog
Google pozwala wyłączyć znak wodny Gemini. Co z AI Act?
15.08.2026

Google zmienił ustawienia w Gemini i w generatorze wideo Flow. W nowej opcji „Media watermark” możesz wyłączyć widoczny znak wodny, który do tej pory pojawiał się w prawym dolnym rogu każdej wygenerowanej grafiki, wideo albo pliku muzycznego. Chodzi o mały symbol „sparkle”, który jasno oznaczał materiał jako zrobiony w AI. Ogłoszenie poszło 14 sierpnia 2026.
Dlaczego to ma znaczenie
Do tej pory widoczny znak wodny był w tej branży standardem. OpenAI, Meta, Google, wszyscy dokładali coś, co od razu mówiło odbiorcy „to AI”. Google poszedł krok wstecz i zostawia decyzję użytkownikowi. Oficjalnie tłumaczy to elastycznością, praktycznie oznacza jedno: materiały z Gemini będzie można publikować bez wizualnego śladu, że wyszły z modelu.
Ważne zastrzeżenie: znika tylko warstwa widoczna. Google dalej wpisuje w plik niewidoczny SynthID, który da się wykryć narzędziem po stronie platformy albo weryfikatora. To znaczy, że twoja grafika nie wygląda jak AI, ale technicznie AI da się jej udowodnić w każdej chwili.
Co to znaczy dla polskiej firmy
Timing jest dość niewygodny. Unijny AI Act wszedł w życie 2 sierpnia 2026 i nakłada obowiązek oznaczania treści zrobionej syntetycznie, jeśli można ją pomylić z autentyczną. Chodzi konkretnie o zdjęcia ludzi, głosy, wideo, teksty publikowane jako opinia albo relacja. Google zdejmuje z ciebie sygnał wizualny, ale nie zdejmuje obowiązku prawnego.
Praktycznie: jeśli generujesz w Gemini grafikę do posta na LinkedIn, reklamę na Meta albo miniaturę na YouTube, teraz możesz wyłączyć sparkle. Materiał będzie wyglądał czysto. Ale nadal musisz gdzieś zaznaczyć, że powstał w AI, jeśli może zostać wzięty za autentyczne zdjęcie, produkt fotografowany w studio albo prawdziwą osobę. Zwykle wystarcza krótka adnotacja w opisie, tag „AI-generated” albo pole meta na stronie.
Do tej pory znak wodny robił to za ciebie w tle. Teraz odpowiedzialność spada na firmę, która publikuje. Nieoznaczona treść to ryzyko regulacyjne, kara może iść w miliony euro dla dużych podmiotów. Dla małej firmy praktyczne ryzyko to raczej skarga konkurenta albo blokada konta reklamowego niż mandat, ale prawnie luka istnieje.
Co z tym zrobić
- Zdecyduj świadomie: zostawiasz sparkle czy wyłączasz. Wyłączenie ma sens tylko wtedy, gdy sam dodajesz oznaczenie w opisie posta, artykule albo metadanych.
- Ustal w firmie jedną zasadę, jak oznaczasz AI. Może być tag „#AI” w opisie posta, sekcja „materiały wygenerowane w AI” w stopce, albo prosta linijka pod grafiką. Ważne, żeby było spójnie.
- Nie wyłączaj znaku w materiałach, gdzie odbiorca musi wiedzieć, że rozmawia z automatem albo ogląda wygenerowaną osobę. Chatboty, avatary głosowe, deepfake ludzi. Tu AI Act nie zostawia miejsca na interpretację.
Sam SynthID nie chroni cię prawnie, bo klient tego nie widzi. Widoczne oznaczenie w publikacji chroni.
Źródło: The Verge AI



