Blog
Kolejne redakcje pozywają OpenAI. Co to znaczy dla Twojej firmy
6.09.2026

Seattle Times i Newsday dołączyły do listy wydawców pozywających OpenAI i Microsoft. Zarzut: nieautoryzowane wykorzystanie artykułów tych redakcji do trenowania modeli AI. Pozew z 5 września 2026, część rosnącej fali sporów rozpoczętej przez New York Timesa.
Dlaczego to ma znaczenie
To już nie jest pojedynczy przypadek. To wzór. Kolejne redakcje idą do sądu, bo widzą, że modele AI powtarzają ich treści, czasem dosłownie, bez zgody i bez wynagrodzenia. Efekt będzie prawdopodobnie potrójny: OpenAI i inni dostawcy modeli albo zapłacą za dane treningowe (co podniesie koszty), albo ograniczą wyniki (co obniży jakość odpowiedzi), albo będą musieli pokazywać źródła (co już widać w ChatGPT z web search). Najpewniej po trochu każde z trzech, rozłożone na najbliższe dwa lata.
Co to znaczy dla polskiej firmy
Bezpośrednio, w Twoim tygodniu pracy, nic. ChatGPT działa, Claude działa, Perplexity działa. Ceny się nie zmieniły. Ale są dwa efekty uboczne warte uwagi.
Pierwszy: jeśli używasz AI do researchu treści („streszcz mi ostatnie newsy z branży X”, „napisz akapit o trendzie Y”), musisz zakładać, że model może wypluć zdanie skopiowane z artykułu. Jeżeli takie zdanie trafi bez sprawdzenia do Twojego posta na LinkedIn albo do oferty, ryzykujesz plagiat. Rozwiązanie proste: pytaj o źródła (włącz web search w ChatGPT, użyj Perplexity albo Claude z narzędziem do sieci) i przepisuj własnymi słowami. Sprawdzaj jedno lub dwa cytowania na tekst, żeby wiedzieć, że model nie halucynuje URL.
Drugi: jeśli publikujesz treść (blog, LinkedIn, case study, opisy usług), Twoje teksty najprawdopodobniej już są w danych treningowych któregoś modelu. W Polsce nie ma dziś prostego mechanizmu, żeby to skutecznie zablokować. Można dodać na stronie <meta name="robots" content="noai, noimageai"> i plik ai.txt, ale nie każdy dostawca to respektuje. Jeśli Cię to nie boli (bo publikujesz właśnie po to, żeby cytowano), nic nie rób. Jeśli boli, oznacz treści.
Dla małej firmy usługowej B2B, która pracuje na poczcie, ofertach, wycenach, fakturach i danych klientów w CRM: to Cię nie dotyczy. Nie masz redakcji, nie publikujesz treści w skali, na której komuś zależy. Twoje dane klientów są w skrzynce mailowej i w arkuszu, nie w modelu OpenAI. Nic nie zmieniaj.
Co z tym zrobić
- Jeśli piszesz z AI, wymuszaj podawanie źródeł i sprawdzaj jedno lub dwa cytowania na tekst.
- Jeśli publikujesz teksty i zależy Ci na ochronie, dodaj
noaiw metatagach strony. Koszt zerowy, skuteczność częściowa. - Obserwuj wyrok w sprawie New York Times kontra OpenAI. Precedens amerykański ustali ton dla ewentualnych pozwów europejskich.
Źródło: TechCrunch AI



